top of page

Jak to się zaczęło - part.3

  • Zdjęcie autora: KarolinaLILYBEAUTY
    KarolinaLILYBEAUTY
  • 15 sie 2023
  • 3 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 23 godziny temu

Na stażu pracowało mi się fajnie. Były wzloty i upadki, wiadomo.. 😏

Niestety patrząc na to jak daleko z tyłu byłam ze swoimi umiejętnościami nie potrafiłam być pewna siebie, mimo że uważałam, że moje prace są na ten moment ok.


Miałam klientów, byli zadowoleni i wracali.

Toteż po stażu dostałam umowę o pracę i na tamten czas satysfakcjonowało mnie to. 😐

W między czasie wzięłam ślub. ❤️

I tak minęło kolejne parę lat. Pamiętam, że cały czas zarzekałam się , że NIGDY nie otworzę swojego własnego salonu. 🫣 NIGDY!

Rozumiecie… NIGDY!


Czułam, że nie podołam temu pomysłowi. Zresztą po co mi to skoro nie byłam przekonana o swoich umiejętnościach..

I pracowałam sobie dalej. 💪

Wszystko było świetnie do pewnego momentu.

Przełomowy czas w życiu chyba każdego człowieka.. COVID-19..😳


Kwarantanna, zamknięcie branż, m.in branże beauty. W tym i salon, w którym pracowałam.

Na ponad miesiąc zawieszono wszystkie prace, ludzi pozamykali w domu. W dodatku nie pomagała sytuacja, w której znaleźliśmy się ja i mój mąż, który pracował za granicą bo w planach była budowa domu.😓

Przytłoczona tym wszystkim czułam, że się wypalam.. Wydajność mi spadała, praca nie cieszyła już jak kiedyś. A czas leciał. 🥺


Na początku sierpnia jeszcze szefowa powiększyła salon i zmieniła lokalizację. Nie mogłam się tam totalnie odnaleźć. Zaczęły się problemy z dogadywaniem się z innymi ludźmi. Czułam, że nikt mnie nie rozumiał a jedynie wymagał. I to było takim impulsem. Miałam dość..


Po 2 tygodniach pracy na nowej lokalizacji dałam wypowiedzenie. Miałam o tyle wyrozumiałą szefową, która zgodziła się na układ "za porozumieniem stron". Miałam miesiąc czasu, żeby mentalnie wszystkich przygotować na moje odejście. I ten miesiąc się ogromnie dłużył. Nie mogłam się doczekać żeby zamknąć te drzwi.


W miedzy czasie przez ten miesiąc dużo myślałam. Na początku chciałam sobie zrobić przerwę od pracy i leżeć i nic nie robić cały dzień. Dużo myślałam o tym co chcę robić w życiu. Nie byłam pewna tego czy chcę być nadal fryzjerem.


Wpadłam na pomysł, żeby nauczyć się jeździć konno. I po tym jakoś mój mózg zaczął jakoś inaczej myśleć, czułam się wolna. 🐎


Pewnego dnia, kładąc już się do snu wpadła mi myśl. Idiotyczna myśl. Zgadnijcie jaka.

WŁASNY SALON..

żeby się odważyć jednak na ten krok.

Po podzieleniu się pomysłem z moim facetem stwierdziliśmy, że idziemy w to. 🤗

W ułamku sekundy zaplanowałam wszystko. Był początek września.

Następnego dnia miałam już ustalony lokal, księgową, nazwę i wstępną datę otwarcia. 😁


I tu wróciła miłość do fryzjerstwa. ❤️‍🔥

Dalej wiecie.. Remont, sprawy urzędowe, zaopatrzenie..

I tak nadszedł 21.11 czyli dzień otwarcia salonu fryzjerskiego Lily Beauty ❤️


Zaczęłam się rozwijać na własnych warunkach, pracowałam ile chcę, kiedy chcę i jak chcę.

I już od samego początku wszystko poszło dobrze i z każdym miesiącem było coraz lepiej.


I tak trwam do dzisiaj. I to była najlepsza decyzja w moim życiu ❤️


I tak spędziłam kolejne dwa lata. Zatrudniając pracownika, (w międzyczasie wyciągałam wnioski kogo chce a kogo nie chce u siebie).

Nie ma zamiaru się rozwijać nad pracownikami ale jest to jazda bez trzymanki. Jak nie masz zapiętych pasów i zbyt luźne sznurówki to… sami sobie dopowiedzcie.


Tak minęło szczęśliwe 2 lata. Aż nagle. Hmmm. Robiło mi się ciasno.

Wiecie, im więcej pracujecie tym lepsze efekty. A im lepsze efekty tym więcej klientów.

I trzeba było szukać nowego, większego miejsca 😁

Dajcie mi czas na part 4 bo będzie grubo. Muszę zabrać myśli.

See you soon ❤️

 
 
 

Komentarze

Oceniono na 0 z 5 gwiazdek.
Nie ma jeszcze ocen

Oceń
Post: Blog2_Post

Formularz subskrypcji

Dziękujemy za przesłanie!

664 381 543

©2022 by Salon Fryzjerski LILY BEAUTY. Stworzone przy pomocy Wix.com

bottom of page